Biegnij, biegnij!

Gdyby jeszcze pół roku temu ktoś mi powiedział, że będę biegać i na dodatek będzie mi się to podobało, odpowiedziałabym, że NIGDY w życiu! Choćby nie wiem co, to biegać nie będę. Nie i koniec! Bo przecież bieganie wymaga dużego wysiłku i męczy straszliwie. A ja jestem raczej leniwa i wracam styrana po pracy, więc wolę poleżeć z książką, a częściej z laptopem. Kto by mi kazał jeszcze biegać?! Nie ma takiej opcji! Wolę jeździć rowerem.

I mniej więcej w taki właśnie sposób zareagowałam, gdy 2 miesiące temu koleżanka chciała mnie wyciągnąć na wspólne bieganie. Przy czym po wyrzuceniu z siebie licznych „nie, nie i jeszcze raz nie”, nieco na odczepnego dodałam, że „może kiedyś, ale Ty będziesz biegła, a ja raczej szła, bo biec nie dam rady przecież”. Wyobraźcie sobie moją minę, gdy usłyszałam „to w takim razie jutro!”. Głośno przełknęłam ślinę, szczękę zebrałam z podłogi i pomyślałam – „to się wpakowałam…”

Moja pierwsza próba „biegania” wyglądała tak jak przypuszczałam, czyli że więcej szłam niż biegłam. Jednak jakaś tam żaróweczka zaświeciła się delikatnie w mojej głowie i stwierdziłam, że dam sobie drugą szansę. I udało się. Za drugim – pierwszym razem przebiegłam 7 km. Byłam z siebie taaaaaka dumna. Później jeszcze ze dwa razy były siódemki i stopniowo 8, 10, 12, 14 i 16 km. I ostatnio mój rekord – 17 km.

Oczywiście wszystko zależy od pogody, temperatury powietrza, tego czy jestem zmęczona, czy wypoczęta i jeszcze wielu innych czynników. Bywa, że biegnąc już pierwszy kilometr wiem, że będzie ciężko, ale jest też tak, że np. do piątego nie czuję, że biegnę, albo odwrotnie – po 5 już nie czuję. To są kwestie bardzo indywidualne i za każdym razem jest inaczej. Jednak w bieganiu świetne jest to, że gdy pojawia się kryzys, człowiek walczy sam ze sobą – jeszcze jeden kilometr i jeszcze… Pokonuje własne ograniczenia. Każdy przebiegnięty kilometr zwiększa siłę i wytrzymałość. Nie tylko fizyczną, ale również psychiczną. Zwiększa wiarę we własne możliwości. Teraz jestem już tak zaprogramowana, że staram się przebiec te 10 km, bo jeśli przebiegnę mniej, czuję niedosyt. Zwłaszcza, że biegam tylko raz lub dwa razy w tygodniu. Gdybym miała możliwość biegać co drugi dzień, wtedy pewnie wystarczyłoby te 5 km. Przy czym nie zwracam uwagi na czas. To nie jest dla mnie istotne. Ważniejszy jest dystans. To mnie motywuje. Aczkolwiek im więcej biegam, tym udaje się szybciej. A drugim motywatorem jest muzyka. Bez słuchawek w uszach ani rusz.

Bieganie jest świetną formą odreagowania wszystkich stresów i wyrzucenia z siebie w konstruktywny sposób nagromadzonych negatywnych emocji. Powinnam jeszcze napisać, że to jedyny moment, gdy nie myślę o niczym. Jednak niestety wczoraj okazało się, że i podczas biegania w mojej głowie kotłuje się milion spraw. Taka już chyba moja natura.

O zdrowotnych zaletach biegania nie będę pisać, bo chyba każdy je zna. Dodam tylko, że to świetne uczucie, gdy wiesz, że robisz coś dla siebie, dla swojego wyglądu i samopoczucia. I chociaż gdy biegnę ostatkiem sił często myślę, że muszę trochę odpuścić, to po powrocie do domu, kiedy chwilę odpocznę, chęci wracają na nowo. Oczywiście niejednokrotnie uruchamia się też w mojej głowie tryb pt. „kanapowy leń”, ale wtedy myślę, że przecież tłuszcz sam się nie wypoci 😉  I uwielbiam miny znajomych, gdy słyszą ile przebiegłam. A czasem nawet pytają, ale jak to 16? W ile dni? 🙂

Zatem podsumowując muszę napisać taki banał – nigdy nie mów nigdy, bo nie wiesz co przyniesie jutro 🙂

Łączę się ze wszystkimi biegaczami. Z tymi początkującymi, jak ja, w pocie, zakwasach i bólu kolan. Zaś z zaawansowanymi maratończykami w endorfinach 🙂 Mam nadzieję, że może kiedyś Was dogonię 😉

Reklamy

4 myśli w temacie “Biegnij, biegnij!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s