Małe wielkie rzeczy

Czwartkowe popołudnie. Wracam z pracy. Idąc z przystanku autobusowego, mijam rzędy punktów usługowych i sklepów. Przy jednym z nich siedzi staruszka. Z namaszczeniem przelicza jednogroszówki, które ściska w dłoni niczym cenny skarb, kątem oka zerkając w stronę stojącego nieopodal kosza na śmieci.

Serce mi się kraje. W owej staruszce widzę swoją babcię. Zaczynam sobie wyobrażać jak jedna z najbliższych mi osób, trzyma w spracowanych dłoniach tych kilka monet. Jak kobieta, która przychyliłaby nieba swoim dzieciom, wnukom i prawnukom, zostaje zupełnie sama… Zdana na łaskę lub niełaskę obcych ludzi. Chce mi się płakać.

Podchodzę do tej staruszki i nieśmiało pytam czy czegoś potrzebuje. Czy kupić jej coś do jedzenia. Spogląda na mnie i odpowiada, że ma w domu chleb i jakieś mięso. Widzę, że jest bardzo zawstydzona. Pytam więc ponownie czy czegoś jej potrzeba. Niepewnie mówi, że przydałoby się kilka złotych. Oczywiście zapala mi się czerwone ostrzegawcze światło, że chociaż nie wygląda, być może zbiera na alkohol lub papierosy. Jednak daję jej trochę drobnych. Może potrzebuje na leki, albo na rachunki. Kiedy mi dziękuje, w jej oczach pojawiają się łzy, a mnie robi się wyjątkowo ciepło na sercu. I stwierdzam, że wolę zostać oszukaną i wykazać się sporą naiwnością niż przejść obojętnie. Nie zubożeję dzieląc się z drugim człowiekiem, a być może komuś pomogę. Mówię być może, bo nie wiem kim była ta staruszka. Ale jednak. Tak wolę.

A Ty? Patrzysz i widzisz? Czy tylko patrzysz?

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Małe wielkie rzeczy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s